Hogwart.
Jestem uczniem 4 klasy w szkole Magii i Czarodziejstwa Hogwart. Mam na imię Iza. Jestem troszeczkę straszną osobą. Pasjonuje mnie czarna magia. Lubię kolor czarny, wariować, robić szalone rzeczy. Nienawidzę gdy ktoś wymawia słowo "szlama" w kierunku czarodzieja z niemagicznej rodziny. Moja mama jest mugolaczką. Dziwne że nie cierpie tego słowa bo jestem Ślizgonką a w Slytherinie nie ma czegoś takiego jak tolerancja. W ogóle nie miałam trafić do Slytherinu. Cały ród ze strony taty był w Gryffindorze, a ja nagle Ślizgonka. Trzymałam wiadomość o moim domu aż do końca 2 klasy. Nie wytrzymałam dłużej. Mój tata od razu zauważył że coś nie gra gdy nie wiedziałam kto jest opiekunem Gryfonów. Mój tata pracuje w Ministerstwie Magii, w łączności z goblinami. Jest wspaniałym facetem. Mam z nim dużo lepsze stosunki niż z mamą. Mama nie za bardzo lubi magię chodź posiada magiczne zdolności i to bardzo duże. Potrafi czasem zaskoczyć i mnie i tatę. Mama jest projektantką mody. Uwielbia ją. Mamy aż dwie garderoby wielkości, czy ja wiem, jak dwa całkiem duże pokoje. W szkole mam 3 przyjaciółki. Tylko jedną ze Slytherinu, Corynelię. Jest najwspanialszą dziewczyną jaką znam. Odważna, szalona, tajemnicza. Mój klon! Dwie przyjaciółki, Ginny Weasley i Hermiona Granger, są z Gryffindoru, ale i tak się przyjaźnimy wbrew zasadom. Wszyscy nauczyciele uwielbiają mnie. Profesor Snape najbardziej. I ja go też. Zawsze na koniec roku mam u niego W, bezwzględu na to czy na nie zasłużyłam, czy nie. Z OPCM też mam W ale nie z powodu "lubienia" a z powodu tego że profesor Lupin uważa że mam talent. Z resztą jedynie z wróżbiarstwa mam Z. Trawley mnie nie lubi od czasu gdy wyśmiałam jej sposób nauczania i głópie teksty o "wewnętrznym oku". Tak więc jestem ulubienicą wszystkich oprucz Trawley, i Pansy Parkinson... i Dracona Malfoya... i Craba... i Goyla... i... OHH, I POŁOWY ŚLIZGONÓW!. Ale wracając do mnie. Nie opisałam wam jak wyglądam! Mam perliste blond włosy do pasa. Zazwyczaj mam grzywkę na bok. Mam szaro-niebieskie oczy i jestem raczej szczupła. Kooocham quidditch! Zawsze chciałam być w Ślizgońskiej drużynie ale jakoś nie miałam okazji by się zapisać. Nie zostaje się z moim zeszytem. Rysuje w nim wszystko co mi przyjdzie do głowy, opisuje rysunkowo wszystkie ważne dla mnie zdarzenia. Dostałam go od babci. Dała mi go dzień przed śmiercią. Powiedziała mi też że ma taki sam, opisała dokładnie jak do niego dotrzeć(bo go schowała) i co zrobić by go otworzyć. Nie wiedziałam na początku o co jej chodzi i dlaczego akurat teraz mi to mówi, ale gdy następnego dnia dowiedziałam się o jej śmierci wszystko zrozumiałam. Znalazłam jej zeszyt i postąpiłam tak jak mi kazała. Musiałam wyrwać sobie włosa z głowy i położyć go na pierwszej stronie, potem go zamknąć, a potem znowu otworzyć. Oczywiście najpierw sprawdziłam wszystkie strony bez wyrywania włosa ale strony były puste. Gdy znów otworzyłam zeszyt, kartki były zarysowane. Nigdy nawet mi przez myśl nie przeszło żeby babcia tak przepięknie rysowała i żeby miała takie ciekawe życie. Od tego dnia sama zaczełam rysować w tym zeszycie który dostałam. Chyba się spodziewacie o czym był pierwszy rysunek. Śpie z misiem. Ale nie takim zwyczajnym misiem. Tego misia dostałam od taty gdy do naszego domu wtargneli śmierciożercy. Tata nie chciał się do nich przyłączyć więc przyszli zabić go, moją mamę i jeszcze malutką mnie. Leżałam na rękach mamy która już miała się deportować. Tata podszedł do mnie, położył mi misia na rękach i powiedział :
- To dla ciebie. Miałem ci go dać na urodziny ale nie wiem czy zdąrze... przytul go zawsze gdy będziesz się bała, albo gdy będziesz smutna. Gdy go przytulisz pomyśl o mnie. Ja będe w nim i pomogę ci przejść przez mrok. Wiedz że bardzo cię kocham.
W tym momencie usłyszeliśmy wrzaski, które oznaczały że śmierciożercy przeszli przez drzwi. Tata pocałował mamę i mnie, powiedział żeby wylądowała bezpiecznie i że nas bardzo kocha. Póżniej zdążyłam zobaczyć tylko jak zakapturzeni czarodzieje wchodzą do pokoju i mama się deportowała. Na szczęście tata przeżył bo gdy tylko się pojawiliśmy u mamy mojego taty, mama zostawiła mnie w ramionach babci i wróciła pomóc ojcu. No i wszystko się szczęśliwie zakończyło. Ale ja i tak śpie z tym misiem i przytulam go gdy jest mi smutno. A zdarza się to całkiem często. Różne są tego powody; raz dostaje złą ocenę, albo kłóce się z Corynelią, albo z Malfoyem. Z nim kłoce się najczęściej. Słysze wtedy bardzo dużo niemiłych słów, dlatego jest mi smutno. Zazwyczaj ja i tak wyrzucam tych słów z siebie więcej i wygrywam walkę, ale to nie zmienia faktu że czasem potrafi mnie cholernie rozdrażnić drwiąc i wyzywając mnie od "ulubienicy szlam". Raz mu przywaliłam tak mocno że trafił do SS na tydzień. Ahhh, te dawne czasy... Ale teraz przedstawie wam wszystkich którzy będą uczestniczyć w moim Diary :>
Izabella Elizabeth Amiliana Winter (yy, ja?)
Corynelia Smitch (wariatka)
Ginny Weasley (teraz wiesz dlaczego wszyscy na nią lecą)
Hermiona Granger (cud! Hermiona bez książki!)
Pansy Parkinson (mops)
Draco Malfoy (zasmarkany blondasek)
Vincent Crabbe ( tępy muł cz.1)
Gregory Goyle (tępy muł cz.2)








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz